czwartek, 27 lutego 2014

Przewrażliwiony hipokryta.

Inaczej nazwać go nie umiem.
Nie mogę sobie pożartować, ani powygłupiać, bo on to bierze na serio.
I nie myślcie sobie, że przesadziłam. To było zwykłe przekomarzanie się...

- już ci nigdy nie dam słodyczy xd
- oszzz ty, już cię nie lubie xd
- ok. <foch jakby ktos nie obczaił>

I to nie pierwsza taka akcja, ale teraz to już przesada... Nie znam bardziej przewrażliwionego na swoim punkcie gościa niż on, który mimo swojej wrażliwości ma się za herosa... za "silny charakter"... myślałam, że nie wyrobię jak to napisał...

Jak tak ma nasza znajomość wyglądać to ja dziękuję. I teraz napisał, że to ja powinnam na słowa zważać. Bo potrafię zadać mu mocny cios jednym słówkiem. I powiedzcie mi, jak żyć z kimś takim... A potem mi się wyżala, że nie ma przyjaciół. Wszyscy winni, a on wieczną ofiarą... Kurde, chłopie weź się w garść!

Chyba przestanę żartować, żeby już się nie narażać na jego fochy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz